sobota, 12 stycznia 2013

Dlaczego kocham SHINee?

"Zakochiwanie się w SHINee to trudny do opisania proces. Szczególnie, gdy wcześniej moja styczność z K-popem ograniczała się do oglądania przypadkowych koreańskich filmów.
"Przeciętny człowiek w 60% składa się z wody, pozostałe 40% to kości i flaki. Człowiek Woda w 100% składa się z wody, pozostałe 0% to mózg." Człowiek Woda
"Shawol w 80% składa się z miłości do SHINee, pozostałe 20% to cierpliwość do fandomu." Żółw

Pewnego dnia przyszło mi zamieszkać ze stworzenie, które okazało się być Shawolem. I wraz z jej ścianą patrząca na mnie dziesiątkami par "szajniastych" oczu zniszczyła mnie w ciągu niecałego roku wspólnego mieszkania.

Zaczęło się od... rozpoznawania twarzy w filmikach. Jak sobie teraz pomyślę, że myliłam Onew z Taeminem albo Key, to mam ochotę wybuchnąć śmiechem. "Kim jestem?" - teraz raczej już bym się nie wahała.

***

Sherlock. Przeskakuję bardzo, ale to był przełomowy moment w tym wszystkim. Oglądając MV pierwszy raz się popłakałam. To było szokujące i niespodziewane - szczególnie dla takiego laika jak ja. Wcale jednak tego nie żałuję.

Prawie przez 3 miesiące album towarzyszył mi w drodze do Uczelni i ani przez chwilę mnie nie nudził. Dzień bez SHINee był dniem straconym."



Zaczęłam pisać ten artykuł i gdzieś w międzyczasie trafiłam na parę rozmów, komentarzy i złych emocji. Źle się dzieje. Dlatego zawieszam jego dalszy ciąg, bo czuję, że muszę wyrzucić z siebie coś innego.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz